Rozdział 9 - Wyjazd

- Oj już się nie tłumacz. Pewnie, że Ci wybaczam - Powiedziałam i pocałowałam go
Nareszcie koniec problemów.

***
Miałam takie wrażenie, że to tylko sen. Że zaraz się obudze i powróce do tej szarej rzeczywistości.
Rozmawialiśmy jeszcze chwile, a potem wysiadłam z samochodu i skierowałam się w strone domu .
Rodzice jeszcze nie wrócili. Słyszałam, że na mieście jest korek z powodu jakiś robót drogowych, a na objazd puszczają po pięć aut . Wracając do tematu: Laure też nie było. Tak szczerze to nie miałam co robić .
Wzięłam się za nauke. W końcu po godzinie siadłam na łóżko  i zaczęłam czytać jakąś książkę .
Strasznie mnie to wciągnęło. Nie minęło zaledwie 30 minut, a już usłyszałam jak ktoś wchodzi do środka .
- To pewnie rodzice - powiedziałam do siebie .
Zeszłam na dół.
- O ooo ! Cześć mamo! heej tato! - krzyknęłam
- Nie możliwe ! Za rodzicami się stęskiłaś ? - spytała mama
Ja tylko uśmiechnęłam się .
- Wiesz ... Bo Greyson ma ... No ten. Greyson jedzie w trasę koncertową, aale bardzo krótką, bo to tylko 2 dni i... - Zaczęłam
- Niech zgadnę. Chce Cię zabrać ze sobą? - przerwała mi mama
Ja znowu nic nie mówiłam, tylko się uśmiechnęłam.
- Ahh... No nie wiem ... Pogadaj z tatą . - powiedziała mama
Jak zwykle . Prośba ? Zachcianka ? - Porozmawiaj z tatą .
Ehh, ile razy ja już to słyszałam ?
- No więc... Tato ?... - Powiedziałam
- Nie . - odpowiedział .
- No ale tato ! Dlaczego?  - spytałam, lecz miałam jeszcze nadzieje, że się zgodzi .
- Nie i koniec. - powiedział stanowczo tato .
- Nooo ale dlaczego ??~!!! - spytałam wściekła
- Nie tym tonem młoda damo. Nie pozwolę, żeby jakiś dzieciak wywoził Cię nie wiadomo gdzie . - odpowiedział
- Dzieciak ? On ma 15 lat, tyle samo co ja, a ty mówisz, że to dzieciak ? - powiedziałam
- Dokładnie . - powiedział całkiem spokojny, tata .
- Myślałam, że się lubicie ... - odpowiedziałam ze ździwieniem
- Ahh widzisz córciu... Pozory mylą .. - odpowiedział
- Mamo ... - powiedziałam do mamy, licząc , że chociaż ona się zgodzi .
- Skarbie tata chyba już Ci wyjaśnił . - powiedziała - My nawet nie znamy tego chłopca . - dodała .
- Tak jasne !!! To jakiś bandyta, który wywiezie mnie do lasu i będzie wykańczał ! Wiecie ?!! - krzyknęłam oburzona .
- Nie krzycz ! Nikt nie powiedział, że to bandyta . Chcemy go poznać nie rozumiesz ? Nie wiemy tak na prawdę kim on jest . Jaki jest ... - powiedziała mama
- Tak ?!! Ty zawsze to samo ! Nie wiemy jaki jest itd... Dlaczego chociaż raz nie możesz podjąć decyzji sama??!! Ciągle tylko : " Pogadaj z tatą, pogadaj z tatą " ! Mam tego dość ! Rozumiesz ?!! Dość!! Cały czas bronisz się tatą, jakbyś sama nie miała własnego zdania !! W Ogóle mi nie ufacie ! - Krzyczałam - Jesteście najgorszymi rodzicami świata ... - powiedziałam płacząc i wycierając łzy, pobieglam do siebie .
Nadchodził wieczór. Leżałam na łóżku płacząc w poduszkę . Usłyszałam jak na dole zadzwonił telefon . Nagle po paru minutach do pokoju weszła mama .
- Rozmawiałam z rodzicami Greysona ... - zaczęła
Nie odezwałam się słowem i dalej płakałam .
- Nie powinniśmy , ale razem z tatą zdecydowaliśmy, że pojedziesz w tą trase z Greysonem ... - powiedziała mama
Ja podniosłam się i spojrzałam na mame .
- Serio ? - spytałam
- Tak powiedziała mama - wyszła .
- Zaczekaj ! - krzyknęłam - Dziękuję - powiedziałam , zaraz po tym jak wybiegłam z pokoju .
Mama tylko lekko się uśmiechnęła, a w jej oku zakręciła się łza . Zeszła na dół .
Źle się z tym czułam . Że dałam się tak ponieść emocjom. Z tym , że tak ich nazwałam . Zawsze mi pomagali, doradzali. Zawsze miałam to co chce. A tak się odwdzięczyłam . Po prostu się o mnie martwili, a ja tak ich potraktowałam. Otarłam łzy i zeszłam na dół .
- Mamo, tato... Przepraszam za to, że tak was nazwałam... Nie powinnam. Dałam się ponieść emocjom, fakt... I bardzo tego żałuję. Jeszcze raz przepraszam . - Powiedziałam
Zrobiło się cicho. Nie odpowiedzieli ... Po chwili :
- Masz 15 lat... To jest wiek, kiedy nastolatki się buntujom przeciwko rodzicom ... Nic dziwnego - powiedział tata
- Przepraszam . - powiedziałam i ich przytuliłam
- Oj już nic się nie stało - powiedziała mama .
- Ale tato .... Dlaczego wtedy go tak nazwałeś ? - spytałam nagle .
- Że to dzieciak ? ahhah... Widzisz córciu, to prawda . To dziecko jest rozpuszczone... A ma tyle lat co ty ... - Zaczął - To, że go tak nazwałem, wcale nie oznacza, że Ty też taka jesteś . Jesteś moją małą córeczką, która w życiu wiele osiągnie ... - Powiedział . - Boje się, że on może Cię skrzywdzić ... - dodał po chwili .
- Tato... On mnie nie skrzywdzi, znam go. A to, że z nim jestem wcale nie oznacza, że się zmienie . Będę dalej taka jaka jestem . - powiedziałam. - Zaufaj mu. On wcale nie jest jak te wszystkie " gwazdki "... Jest inny... Daj mu szanse, proszę ... - powiedziałam
- Nie znam go ... Gdybyś nam go przedstawiła z pewnością miałbym inne nastawienie, co do niego. - odpowiedział
- Ludzi się pohopnie nie ocenia... A czego zawsze mnie uczyłeś ? Nie oceniaj książki po okładce ... - powiedziałam
- Nie chciałem, żebyś popełniała błędy, jak ja . - powiedział
- Nie mów jaki jest według ciebie, póki go nie poznasz. Zachwaj swoję opinie dla siebie, Okey...? - spytałam

NASTĘPNEGO DNIA
Rano. Obudził mnie dźwięk mojego telefonu .
- Halo ? - spytałam zaspana
- Pobudka . Za godzinę wyjeżdżamy . - powiedział Greyson
- Aaaa.... - Ziewłam - Godzinę ? - spytałam
- Tak , godzinę . - powiedział
- No dobra, narazie - odpowiedziałam

Wstałam, ogarnęłam się, spakowałam trochę rzeczy i akurat do domu zadzwonił Greyson .
- Dzień dobry, Iza gotowa ? - spytał
- Dzień dobry . Oczywiście, wejdź - powiedziała mama i wpuściła Greysona do środka
Zeszłam na dół .
- Hej Greyson - powiedziałam i pocałowałam Go na powitanie
- No Hej kotek - powiedział i odwzajemnił.
- Możemy iść ? - spytałąm Grey'a
- No jasne - odpowiedział z uśmiechem
- Chciałam z Tobą krótko porozmawiać - powiedziała mama
- Zaczekam na zewnątrz . - powiedział Grey
- Okey . - odpowiedziałam - No... To o czym chcesz ze mną rozmawiać? - spytałam
- Ja i tato ufamy Ci... Proszę obiecaj mi, że w tej trasie do niczego nie dojdzie ... - powiedziała
- Masz to jak w banku, mamo . Mam 15 lat , ale jestem rozsądna . - powiedziałam
- No dobrze . Idź Greyson czeka . - powiedziała mama z uśmiechem
- Na razie !! - rzuciłam na pożegnanie
- Papa !! - odpowiedziała mama

W TRASIE

Byliśmy już prawie na miejscu.
- Emm... To trochę nie odpowiedni moment, ale... o co Ci wtedy chodziło z Olivią ? - spytał Greyson
- Masz rację, to nie odpowiedni moment ... - powiedziałam - Ale jeśli chesz już wiedzieć to powiem Ci . - dodałam, i po chwili wszystko mu opowiedziałam .
- Wiesz ... to okropne, że chciała nas zniszczyć .  Teraz będę bardziej ostrożny . - powiedział
- Cieszę się, że w końcu mnie wysłuchałeś .

2 DNI PÓŹNIEJ
Byliśmy już na miejscu . Pożegnałam się z Greysonem i wyszłam .
- Jesteem ! - rzuciłam na powitanie
- Hej Kochanie - powiedziała mama
-  A gdzie tata ? - spytałam
- W delegcji . - powiedziała przygotowując obiad .
Nagle spojrzała na mnie tak ... dziwnie .
- No a jak tam było w trasie co ? - spytała
- Fajnie . Z pewnością widziałaś nas w telewizji . - powiedziałam
- Tak to prawda i jestem z Ciebie bardzo dumna . - powiedziała z uśmiechem
Uff... Już myślałam, że zapyta o to o czym rozmawiałyśmy przed moim wyjściem .
- Aaa... No ...Ymm... Tego... - Zaczęła dziwnie mama
- Jeśli chcesz wiedzieć czy między nami do czegoś doszło, to uwierz , że nie . - powiedziałam
- Dobrze wiedzieć - powiedziała z ulgą mama .

_________________________________________
Czeeść Wszystkim ! : DD
Ehh, dzisiaj weszłam w statystykę i zauważyłam, że jacyś Rosjanie odwiedzają mój blog : OO
Matko, ja ich tak nie trawie ! ; O X D
No ale co do notki, to biłam się z myślami co do dotrzymania  obietnicy, którą Iza złożyła mamie ...
Ehh... X D
Jutro wyjeżdżam na tydzień XD
I Pier*olę teraz do samolotu biore laptopa i Ch*j X D
A Na wakacje to namawiam rodziców na wyjazd do Stanów ... Ahh Oklahoma ... X D
No więc po feriach postaram się dodać nową notkę, także do tego czasu czytajcie poprzednie rozdziały XDD
Tym razem OBIECUJĘ, że nie będziecie czekać tyle czasu na kolejny rozdział .




Hmm.. Co by tu jeszcze dodać ? Udanych Ferii tym, którzy je mają X D
A tym, którzy jeszcze nie mają to zdążę coś życzyć . X D
Muszę się jeszcze napisać xd
Lot trwa 5 godzin i nie wiem czym ja się zajmę przez ten czas ... bo w laptopie ta bateria, to masakra ; O
Wtedy to lot trwał 4 godziny i ledwo co się czymś zajęłam .
Wylatujemy o 4 rano : OOOO Kurde ukatrupie moich rodziców X D Nie no taki nie winny żarcik ^^ : D
Dwie godziny trzeba być przed wylotem , czyli 2 w nocy : O Bo odprawa . I kurde znowu się będę w tym samolocie stresować XDD
Nie no teraz chyba już nie ...
Przypomniało mi się, że wtedy jak lecieliśmy to w samolocie, siedzenie obok, siedział chłopak podobny do Simpsona : O XD
Zaraz to te " krótkie " komentarze pod notką będą jak jeden rozdział : XD
Już was nie nudze i sobie idę XD

Sajooo < 33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz