Rozdział 15 - Amnezja

- Wyjdź ! - krzyknął i dalej patrzał w okno.
Wybiegłam stamtąd ocierając łzy.
***
Siadłam na ławce przed szpitalem. Dogoniła mnie Amy. Tłumaczyła mi, że Greyson miał wypadek, nie czuję się za dobrze i musi ochłonąć... Czułam się okropnie.
NASTĘPNEGO DNIA ...
Siostra Greysona Powiadomiła mnie, że Greyson będzie mógł wyjść dziś ze szpitala... Miałam mieszane uczucie... Do tego powiedziała, że Greyson podejrzewa Olivera ... Zdecydowałam, że daje sobie spokój... Żyje własnym życiem, żyje od nowa... A Greyson? Niech robi co chce, od teraz nie obchodzi mnie to. 
* Oczami Greysona *
Miałem już tego wszystkiego dosyć... Myślałem tylko o Izie. W końcu po paru godzinach mogłem stamtąd wyjść... Skontaktowali się ze mną moi starzy znajomi ze szkoły... Cieszyłem się, że mogę mieć w kimś oparcie... Gdy tylko wyszedłem ze szpitala, od razu udaliśmy się na pizze, a później do kina. Kiedy spytali o dziewczynę z gazet, Izę od razu mi się wszystko przypomniało... Postanowiłem opowiedzieć im wszystko. Po tym spotkaniu postanowiłem, że pójdę do Izy. Lekarz wpuścił mnie do niej. Siadłem obok i złapałem ją za rękę. Chciałem być cały czas przy niej.  
- Tak bardzo chciałbym, żebyś była przy mnie... Żeby to wszystko w końcu się skończyło... - powiedziałem i nagle poczułem jak jej ręka zadrżała. Zawołałem pielęgniarkę. Gdy weszła do środka mi kazała wyjść. Wtedy po raz pierwszy od kilku dni, poczułem, że nareszcie to wszystko ma sens...  Następnego dnia ponownie udalem się do szpitala. Może to było trochę przesadne, ale brakowało mi jej. A jeszcze po tym co stało się wczoraj nie mógłbym dzisiaj siedzieć spokojnie w miejscu i nie iść do niej. Lekarz poinformował mnie, że Iza powoli się wybudza. To bardzo mnie ucieszyło. Liczyłem, że znowu będę musiał znosić te krzywe spojrzenia rodziców Izy, ale na szczęście oni byli tu rano.
Podszedłem do jej łóżka i siadłem.
- Brakuję nam Ciebie... Wszyscy chcemy, żebyś była tu z nami. Tęsknimy... - powiedziałem. 
Nagle zobaczyłem, że Iza powoli otwiera oczy. To była najszczęśliwsza chwila w moim życiu i jeszcze nigdy nie byłem tak szczęśliwy. Lekarz zadzwonił do rodziców Izy, którzy zjawili się błyskawicznie. Uprzedzał nas też, że nie możemy siedzieć za długo gdyż Iza potrzebuje teraz wyjątkowo dużo odpoczynku i spokoju. Do jej sali najpierw weszli rodzice z siostrą. Ja na końcu. Chciałem być z nią sam na sam. Podeszłem do niej i usiadłem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze, że już jesteś. Brakowało mi Ciebie...
- Eee... Kim ty jesteś? - spytała Iza
- Nie poznajesz mnie? - spytałem i nagle do sali wszedł lekarz.
- To amnezja... Iza niczego nie pamięta, więc potrzeba czasu... Jest szansa, że jeśli będziemy często mówić o różnych zdarzeniach z jej życia i pokazywać jakieś zdjęcia, może odzyskać pamięć i wszystko sobie przypomnieć - powiedział lekarz.
- Mhm... - powiedziałem - Na prawdę mnie nie pamiętasz? - spytałem licząc na to, że coś sobie przypomni.
- Przykro mi, ale nie. - odpowiedziała.
To była chwila w której normalnie rozmawialiśmy... Od ostatnich kilku tygodni Iza nie chciała zamienić ze mną ani słowa, a teraz niczego nie pamięta.
- No w porządku... Jestem Greyson Chance. Poznała nas Caroline, nasza współna kumpela... No i wiesz... my byliśmy parą. - powiedziałem
- Dlaczego  " Byliśmy " ? - spytała
- No... Cięzko o tym mówić, ale rozstaliśmy się... Głównie to moja wina, bo to ja wszystko zchrzaniłem....
- Tak jasne... I ja mam niby uwierzyć w te wszystkie bzdury?! 
- Mówię prawde. Nie pamiętasz jak się spotykaliśmy? - powiedziałem i wyciągłem z kieszeni komórke.
- Tu są nasze zdjęcia - dodałem i pokazałem jej fotki na których byliśmy razem. - Teraz sobie coś przypominasz? - powiedziałem
Nie wiedziała co powiedzieć...
- Czyli mi na prawdę byliśmy ze sobą? - powiedziała i po chwili spojrzała na mnie.
- No tak. - odpowiedziałem jej.
- Opowiedz mi o tym. Tzn O naszym związku... Co się wtedy działo?
- Poznała nas Caroline, na początku to była tylko przyjaźń, ale później zabrałem Cię na swój koncert i za kulisami... pocałowaliśmy się - wypowiedziałem ostatnie słowa z uśmiechem . Iza też wsłuchiwała się w to z lekkim uśmieszkiem.
- I co było dalej?
- Od tamtego czasu zaczęliśmy się spotykać. Po paru miesiącach nasz związek chciala zniszczyć moja byla kumpela... Pokazywała mi Twoje fotki z jakimś gościem, które zmontowała . Z początku jej wierzyłem, ale po upływie czasu poznałem prawde. Że wcale mnie nie zdradzałaś. Dalej byliśmy parą, ale ja znowu wszystko zchrzaniłem... Pomimo tego, że było dobrze ja miałem głupie odczucie, a ucieczką od problemów byla Twoja siostra... Pocałowałem ją... Od tamtego czasu wcale nie chciałaś ze mną rozmwiać... No i chciałaś popełnić samobójstwo...   
Iza była w szoku... 
- Siostra ? Siostra... - powiedziała - Laura? - spytała - Laura to moja siostra? - dodała
- Tak, Laura jest Twoją siostrą. - powiedziałem
- Przypominam sobie... Ale nie pamiętam nikogo więcej... Trudno mi uwierzyć w to co mówisz, no ale po co mialbyś kłamać? - powiedziała
- Proszę przypomnij sobie... - powiedziałem cicho
- Pamiętam jak do mnie mówiłeś... - powiedziała z uśmiechem - Że mnie kochasz i bardzo tęsknisz. 
- I nadal kocham. Nie chce Cię do niczego zmuszać... Mogę mieć tylko nadzieje, że wszystko sobie przypomnisz... - powiedziałem
- A co z Laurą? - spytała po dłuższej chwili
- Też nie chcesz mieć z nią nic do czynienia... Ja w sumie też, bo przez ten czas kiedy zostawiłem Cię dla niej, ona była z innym. Oszukiwała mnie. - odparłem
- Moja siostra taka była? - spytała z niedowierzaniem
- Tak.. - powiedziałem cicho.


____________________________________
Heelouu XD
Przepraszam, że trochę mnie nie było, ale dużo się działo...
Przeziębiłam się i już drugi tydzień nie chodzę do szkoły, w piątek kontrola...
Mam jakąś infekcje gardła czy coś XD
Zaanim jeszcze zachorowałam wyprawiłam sobie cztery dni przed moimi urodzinami imprezę, taką dla rodziny, bo wgl dalsza rodzina mnie chciała odwiedzić więc zrobiłam tą imprezę XD Tak dla nich.
Potem tydzień przeleżałam i w  sobote 25 lutego zrobiłam impreze z przyjaciółmi... : D < 3
Ale moje normalne urodziny, 21 lutego przeleżałam w łóżku : x ; / Żałuje że akurat wtedy musiałam być chora... No ale pomimo to dostałam nowy telefon : D ^^
Aaa jak poprosiłam mamę to mi chciała za tą płyte Greya zapłacić, to jej bank wydający karte odrzucił : O To mama kase przelała na konto taty, 6O zł, a on to wydał bo tam musiał do czegoś dołożyć :O XD No kurde , do tej pory tej płyty nie mam XDD Ale i tak mama potwierdziła zakup, więc już musi zapłacić : D XD Ale ten bank odrzucił karte chyba dlatego, że tą kartą nie można w Ameryce płacić... Nwm tak podejrzewam... Noo to w sumie nie działo się tak dużo XD No, ale jak mówiłam, nie miałam czasu bo od nie dawna cały czas chodzę do lekarza... Po prostu nie mogłam.
Ej teraz tak patrze i mi się krótki ten rozdział wydaje, a siedziałam nad nim dobre 2 godziny XDD
Wgl od nie dawna zaczęłam oglądać serial Moja Niania Jest Wampirem : D < 3333
Jakoś mnie ten serial urzekł XDD Matthew Knight < 333 Kocham Go ; ** < 33333333333333
No dobra, pomimo zaraz się biorę za kolejny rozdział ; D

Naaarka < 33 Do następnej ; D < 3

Rozdział 14 - Wypadek

Moja siostra pomimo tego, że wykrzyczała mu w twarz, że nie chce go znać, to i tak wiem, że bardzo go kocha. I wiem, że pewnie znowu spróbuje popełnić samobójstwo... Musiałam mame odwieźć od tego pomysłu... 
***
Nie wiedziałam co o tym myśleć. Stałam jak wryta. Nagle mama wyszła z sypialni.
- Mamo... - odezwałam się
- Przykro mi ... - powiedziała i odłożyła telefon
- Możemy pogadać ? - spytałam
- Dobrze. Siądź. - powiedziała i siadła na kanapę. Siadłam obok niej.
- Mamo, ja nie chce się przeprowadzać. Chce tu zostać . - zaczęłam
- Ja już podjęłam decyzję. Nie możemy tu zostać. Tak będzie lepiej . - powiedziała
- Lepiej ?!! Ciekawe dla kogo ! - krzyknęłam 
- Nie zastanawiałaś się nad tym, że jeżeli wyjedziemy Iza znowu zrobi coś głupiego? Nadal kocha Greysona pomimo tego, co się stało. Wtedy będzie jeszcze gorzej. - powiedziałam
- Właśnie to jest jednym z powodów naszej przeprowadzki.  Iza nie może dalej się z nim kontaktować - odpowiedziała
- I co ? I to jest ten powód ?!! To jest ich sprawa, mogłabyś dać temu czas. Dać im to rozwiązać, a nie stawiać wszystko na jedną kartę ! - powiedziała
- Greyson teraz żałuję tego co zrobił, i ty też będziesz. Nie rozumiesz ?!! Działasz pod wpływem emocji ! A tak się nie rozwiązuje trudnych sytuacji. Bo cała nasza trójka jest skłócona to się trzeba od razu wyprowadzać, tak ?!! Zamiast rozwiązać tą sytuację ?!! - krzyknęłam - To nie jest wyjście... Daj temu czas, daj nam to rozwiązać. - powiedziałam po chwili bardziej spokojna.
- Skarbie rozumiem, że się wściekasz, ale wy jesteście za młodzi. Chce oszczędzić wam cierpienia i nerwów - powedziała
- Dobra widzę, że nic nie rozumiesz. - powiedziałam i wstałam - Cierpieć będziemy, gdy się przeprowadzimy - powiedziałam i poszłam do siebie. Czułam się potwornie. Był już późny wieczór. Ogarnęłam się trochę i poszłam spać. Rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu. To była Amy.
- Halo? - powiedziałam zaspana. Spojrzałam na zegarek, który właśnie wybił 9.
- Laura ! Musisz szybko przyjechać do szpitala ! Błagam szybko !!! - krzyczała i rozłączyła się .
- Co ? Ej Amy, co się stało ?! Ha.. Halo ?! - krzyknęłam do słuchawki. Szybko zerwałam się z łóżka. Amy wiedziała o Izię. Poinformowała ją moja mama, ale co tym razem się stało? Wbiegłam do łazienki. Przeczesałam włosy , ubrałam się w to co wczoraj, bo nie miałam czasu teraz grzebać po szafie. Zbiegłam szybko na dół. 
- Mamo ! Musimy jechać, do szpitala, szybko ! - krzyknęłam 
- Matko, co się stało ?!! - spytałam przestraszona mama
- Ubieraj się ! Szybko, błagam !
Po 20 minutach byliśmy w szpitalu. Na korytarzu zobaczyłam roztrzęsioną Amy.
- Ej co się stało ?! - spytałam i podbiegłam do niej. 
Amy była cała zapłakana.
- Greyson! - krzyknęła dalej płacząc z głowąskierowaną do ziemi.
- Co Greyson ?!! - krzyczałam
- On miał wypadek, lekarze nic nie chcą mi mówić ! - krzyknęła
- Co ?!!! Ale jaki wypadek ?! Gdzie ?! Skąd to wiesz ?!! - próbowałam więcej z niej wydusić.
Pielęgniarka podała Amy środki uspokajające. Po paru minutach wszystko opowiedziała.
- Wstałam dziś wcześniej. Włączyłam TV i stamtąd dowiedziałam się o wypadku Greysona. Ktoś go dotkliwie pobił ! - powiedziała i znowu zaczęła płakać. 
Przeraziłam się na jej słowa. 
- Zaczekaj. - powiedziałam i wstałam
- Przepraszam ! - zaczepiłam jedną pięlegniarkę. - Mój były chłopak Greyson Chance został pobity, błagam niech pani powie gdzie się teraz znajduję ! - próbowałam przekonać pięlegniarkę
- Przykro mi ja nie udzielam takich informacji - powiedziała i poszła dalej. 
Nagle na korytarzu spostrzegłam płaczącą mamę Greysona. Natychmiast podbiegłam do niej.
- Proszę pani ! Co z Greysonem ? - spytałam zdenerwowana
- Jest nieprzytomny... Został bardzo dotkliwie pobity - mówiła matka przez łzy
- Proszę się uspokoić... W której sali jest? Można go odwiedzać ? - spytałam
- Tam - wskazała na salę - Przepraszam, muszę iść - powiedziała ocierając łzy i udała się w stronę toalety.
- No i co ?!! - spytała Amy
- Chodźcie . - powiedziałam do Amy i mamy. Po chwili byłyśmy pod salą gdzie czekali tato i siostra Greysona. Siadłam na ławcę i zastanawiałam się : Kto to mógł być? 
Jeszcze raz przypominałam sobie wszystkie sytuacje... Liczyłam na to, że coś mi się przypomni. Myślałam, aż w końcu przypomniała mi się wczorajsza sytuacja. Byłam wtedy z Greysonem i ... I Podbiegł do nas Oliver ... Czy on mógł to zrobić? Musiałam tam iść i z nim to wyjaśnić. Wybiegłam ze szpitala. Szybkim krokiem udałam się do domu Olivera. Nerwowo pukałam do drzwi. W końcu otworzył.
- Musimy pogadać - powiedziałam
- Eee... Sorry laska, ale dla mnie temat jest skończony. Weź idź se znajdź jakiegoś innego frajera, a mi nie zawracaj głowy okey? - powiedział i chciał zamknąć drzwi. Powstrzymałam go.
- Zaczekaj! Nie chce gadać o nas. Ale o Greysonie. To ty go pobiłeś ?! - spytałam oburzona
- No chyba cie pogieło! Weź ty sie puknij w ten swój pusty łeb okey? Nie interesuje mnie ten dzieciak. - powiedział i zamknął drzwi. Mogłam się z tym liczyć. Że się nie przyzna. Zastanawiałam się czy iść z tym na policję... Z jednej strony nie mam żadnych dowodów, ale z drugiej, kto by mógł to zrobić? W końcu wiem jaki jest Oliver. Był wściekły. Biłam się z myślami, aż nagle zadzwoniła Amy.
- Tak ?! - spytałam poddenerwowana
- Przychodź jak najszybciej, Greyson odzyskał przytomność! - krzyknęła Amy
- Zaraz będę.! - krzyknęłam . W szpitalu byłam po 10 minutach.
- Można do niego wejść ? - spytałam lekarza
- A czy jesteś kimś z rodziny ? - odpowiedział lekarz
- Tak... To znaczy nie... Jestem jego byłą dziewczyną - powiedziałam
- Proszę ją wpuścić - powiedziała nagle mama Greysona
- No dobrze... Możesz wejść - powiedział lekarz
- Dziękuję - odpowiedziałam 
Weszłam do niego. Rodzice Greysona i jego siostra wyszli i zostawili mnie samą z nim .
siadłam obok niego i złapałam go za rękę.
- Jak się czujesz ? - spytałam
- Zostaw mnie - odpowiedział i szarpnął ręką. Nie spojrzał na mnie ani razu, tylko cały czas wgapiony był w okno.
- Greyson ... - powiedziałam
- Nie chce cie widzieć, ani znać. Wyjdź . - odpowiedział
- Ale Greyson... Porozmawiajmy - odparłam
- Wyjdź ! - krzyknął i dalej patrzał w okno.
Wybiegłam stamtąd ocierając łzy.


_______________________________________
Czeeść ! : )

Taak, taak dodałam 2 notki jednego dnia XD

Zawsze się rospisywałam, ale jakoś teraz nie mam o czym XDD
Nic się nie dzieje : O


Narkaa < 33 Do Następnej ; *

Rozdział 13 - Wyprowadzka ?

- Ooo... No proszę... I teraz też niby to Izy wina? 'Jesteś najgorszym kłamcą jakiego kiedykolwiek znałem' - powiedziałem i wybiegłem stamtąd...
***
- Greyson ! - krzyknęła za mną
'Powinienem znać prawde na samym początku'... Nie chciało mi się z nią gadać. Wyciągnąłem list od Izy z kieszeni. Siadłem na piasku i ponownie czytałem jego treść. Tak bardzo mi jej brakowało. Nie mogę nawet określić słowami jak bardzo. Była taka kochana i wrażliwa... Zrozumiałem, że nie zasługuje na nią. Iza była mi wierna, a ja działałem pod wpływem impulsu. Siedząc samotnie na tej plaży przypomniało mi się, jak byłem tu z Izą... Wszystkie miejsca mi o tym przypominały. Po moim poliku znowu spływały łzy. Otarłem je i wróciłem do szpitala. Już dawno minął czas odwiedzin i nie mogłem do niej wejść, ale starałem się przekonać lekarza. Pozwolił mi wejść, ale tylko na 5 minut. Byłem mu wdzięczny.
- Iza ... - powiedziałem siadając przy niej i łapiąc ją za rękę.
- Tak bardzo chciałbym, żebyś w końcu była z nami ... Żebyśmy ... Żebyś mogła być szczęśliwa... Wiem, że sam zepsułem wszystko, dlatego wiem, że jeśli nie będziesz chciała być dalej ze mną, to pomimo chce abyś była szczęśliwa nawet beze mnie. Bardzo wiele dla mnie znaczysz i chciałbym jak najlepiej... - mówiłem i starałem się powstrzymać łzy.
- Kocham Cię. Tylko Ty się dla mnie liczysz i nikt więcej. Wiem, ostatnio dużo namieszałem... Ale teraz jestem pewny. Pewny, że chce być tylko z Tobą - powiedziałem i po chwili do sali wszedł lekarz.
- Już czas panie Chance . - powiedział do mnie lekarz
- Jasne ... - powiedziałem i pocałowałem Izę w policzek.
Wyszedłem ze szpitala i poszłem do domu...
* Oczami Laury *
Siedziałam w tej kawiarence i zastanawiałam się , co ja zrobiłam? Namieszałam w swoim życiu i zraniłam bardzo dużo osób. Poszłam na plaże i chodziłam brzegiem morza. Zrobiło się trochę chłodniej i zaczął lekko padać deszcz. Wróciłam do domu. W mieszkaniu zostałam mamę ... Rozmawiała z kimś w sypialni przez telefon, nawet nie słysząc jak wchodze. Mama mówiła takim tonem , że wszystko słyszałam. 
Byłam w szoku słysząc jej słowa...  Mówiła, że sytuacja ją przerasta... Wszystko tu przypomina jej tatę, a teraz chce zacząć żyć od nowa... Gdy tylko Iza wyjdzie ze szpitala, chce się przeprowadzić gdzie indziej. Musi nas odciągnąć od dotychczasowego towarzystwa. Teraz stworzymy nową szczęśliwą rodzine. Przeraziłam się. Wiem jak Greyson znosi pobyt w szpitalu Izy. Pomimo, że codzinnie ją odwiedza ciągle tęskni. A co będzie jak wyjedziemy ? Greyson zrobi coś głupiego... Moja siostra pomimo tego, że wykrzyczała mu w twarz, że nie chce go znać, to i tak wiem, że bardzo go kocha. I wiem, że pewnie znowu spróbuje popełnić samobójstwo... Musiałam mame odwieźć od tego pomysłu... 

__________________________
Heej ! < 333
Ahh Adele < 33 Booże Kocham Ją ! ; * < 33
Zgarnęła 6 nagród Grammy . Ona to ma talent ...
Podziwiam ją ... < 33
Szkoda tylko, że nie było tam Whitney . Z pewnością zgarnęłaby wiele nagród... < 33


Tak wgl, to dziś mam zamiar kupić plytę Greya XD ^^ 
Dostaje 5O zł kieszonkowego, a płyta z przesyłką kosztuję, jak obliczyłam 44 zł.
Wiem, że nie zmarnuje tej kasy < 33 I wgl, zazwyczaj to nie wyrzucam tyle kasy, bo chce zaoszczędzić, ale jak dowiedziałam się że mogę kupić te płyte, to wiedziałam że warto będzie wydać te kieszonkowe.
Następne mam dopiero za miesiąc, ale płytę musze mieć od zaraz ! XDDD I tak im szybciej tym lepiej, bo płyta idzie ze Stanów Zjednoczonych, więc trochę będę na nią czekać. Alee już o tej płycie nie nawijam XDD Nie wiecie może, kiedy najczęściej leci 'Raising Hope' na HBO 2 HD lub Fox ? 


Przedwczoraj na zakupach byłam i takie dwa Słitaśne ( xd ) sweterki kupiłam . XDD Ale tak pomimo, to proszę o to abyście dodali swoje reakcje po przeczytaniu postu ; **


Narkaa < 33 Do następnej ! ; *

Rozdział 12 - Kłótnia

Boże, co się ze mną wtedy działo? Wiedziałem, że muszę być silny. Miałem ochotę zrobić to co zrobiła Iza... Ale wiedziałem, że muszę być przy niej... 
***
Lekarz powiadomił mnie, że muszę już wyjść... Spojrzałem na nią i przed oczami miałem nas kiedyś... Wyszedłem stamtąd. 
Minął tydzień. Od tamtego czasu regularnie odwiedzałem Izę. Teraz też szedłem w stronę szpitala. Wszedłem do jej sali. Kwiaty zostawiłem na szafeczce obok łóżka.  Teraz, gdy Iza jest w śpiączce, zrozumiałem jak bardzo mi jej brakuje. Przez cały czas brakowało... Między nami było różnie. A Laura? Laura była ucieczką od problemów... Teraz to do mnie dotarło. Tak bardzo tęsknie za jej słodkim uśmiechem... Za tym jak żartowała, śmiała się... Chciałbym być przy niej cały czas... Chciałbym żeby była tylko moja... Nie mogę uwierzyć, że musiało dojść do takiej tragedii, żebym w końcu zrozumiał jakim idiotą jestem. Jak się zachowuje...  Gładziłem ręką jej policzek... Tak bardzo chciałbym żebyśmy znowu byli razem... Nie wiedziałem czy mamy jeszcze szanse... Czy Iza mi to wybaczy... Po moim policzku spłynęła łza. Patrzałem na nią i nie mogłem uwierzyć, że to przez ze mnie tu jest... Siedziałem w sali, aż w końcu dobiegł koniec spotkania... Pocałowałem ją w policzek i wyszedłem...
* Oczami Laury *
Siedziałam na łóżku ze łzami w oczach.. Teraz wiem jak ona musiała się czuć... Czuję się winna... I wiem, że jestem. W tym momencie mam ochotę się pociąć, albo coś łyknąć... Nie mam ochoty żyć... Zrobiłabym to. 
Ale nie mogę... To jeszcze bardziej dobiłoby rodziców...
* Oczami Greysona *
Wyszedłem ze szpitala... chodziłem po parku i oglądałem w komórce nasze zdjęcia. W oczach miałem łzy... Po chwili wróciłem się i poszedłem na plaże... Siadłem na piasku i wpatrywałem się w zachodzące słońce... Miałem dużo czasu na przemyślenie tego wszystkiego... W końcu poszedłem do małej kawiarni przy plaży i zadzwoniłem do Laury. Poprosiłem, żeby przyszła. Zjawiła się po 10 minutach i siadła przy stoliku. 
- Dużo nad tym myślałem... I wiem, że nie... Że nie możemy być razem... Przepraszam. Nie chcę Cię ranić... Ale nie chce też ranić Twojej siostry. Wiem że wszystko spier*oliłem ... Że namieszałem w waszym życiu... Przepraszam. Jeszcze raz. Może tylko przyjaźń... - powiedziałem
- To po co w ogóle się ze mną spotykałeś ?!! - powiedziała oburzona - Zrobiło Ci się jej żal prawda?! - krzyknęła
- Ciekawe czy wie, jak bardzo niszczy życie innych... - powiedziała
Spojrzałem na nią. Jak ona może tak mówić?
- Ona? Co Ona niby zrobiła?! - spytałem zdenerwowany
- Zniszczyła mi życie... - odpowiedziała
- Co??? Zniszczyła ? To Ty układasz sobie życie ... - powiedziałem 
Miałem iść aż nagle podbiegł do nas jakiś gość.
- Laura ?!! Co ty tu robisz ?!! - spytał zdenerwowany
- Oliver, to nie tak ! - krzyknęła
- To koniec - powiedział i odszedł
- Ooo... No proszę... I teraz też niby to Izy wina? 'Jesteś najgorszym kłamcą jakiego kiedykolwiek znałem' - powiedziałem i wybiegłem stamtąd...

_________________________
Hello ! : D
Dzisiaj  rozdział wyjątkowo krótki. 
Whitney Houston [ * ] ... Matko jak ja się dowiedziałam to aż nie mogłam uwierzyć ; (
Od małego słuchałam jej piosenek... I znowu świat stracił kolejną cudowną gwiazdę ; (
Tak szybko o niej nie zapomnimy.

Co do nowego bloga, to jeszcze nie zakładam... Jakoś nie mam zbyt dobrych pomysłów... 
Zaraz chyba sobie pogram na konsoli XDD A właśnie... Ostatnią linijkę, ujęłam w cudzysłowie, bo to fragment piosenki Greya i tak jakoś mi się przypomniał i przypasował tutaj. ^^ 
Jeśli możesz, to proszę abyś dodał / a swoją reakcję ( fajne, zabawne, interesujące ). To co w nawiasie jest pod tym postem ; )

Saajjoo < 333 Do następnej .

Rozdział 11 - To nie ma sensu ...

Gdy je ujrzałam, momentalnie zamknęłam gazete. Poleciała mi łza , którą szybko otarłam. W oddali spostrzegłam Greysona . Minęliśmy się. Nie spojrzałam na niego ani chwilę ...
***
Moi znajomi dzwonili i pisali. Nie miałam zamiaru pisać i tłumaczyć każdemu z osobna co się dzieje. I tak pewnie dowiedzą się z gazet. W tej całej chorej sytuacji chciałam być silna, ale wiadomo - w końcu każdy pęka. Siadłam na jednej z ławek w parku i popłakałam się. Nie mogłam uwierzyć, że moja własna siostra wbije mi nóż w plecy. Wyciągnęłam telefon i usunęłam numer do Greysona. Wszystkie jego zdjęcia i smsy. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. Nagle podbiegła do mnie jakaś dziewczyna. Siadła obok mnie.
- Ty jesteś Iza ? ... - spytała niepewnie dziewczyna
Nie spojrzałam na nią i płakałam dalej.
- Ej... Spójrz na mnie. Chce Ci pomóc - powiedziała
- Niby jak ? - spytałam zapłakana
- Jestem siostrą Greysona... Header . - powiedziała
Spojrzałam na nią .
* Oczami Header *
Mój brat był głupi. Żałował. Żałował, choć nie chciał tego po sobie pokazać . Kochał Laure, jednak czuł się źle, że w taki sposób się zachował... 
- Mój brat zachował się nie fair, ale chce to wyjaśnić ... - powiedziałam
- A ty co? Jego adwokat? Nie mógł powiedzieć mi tego on sam? Wstydził się spojrzeć mi w oczy? I co jeszcze? Może zaczniemy pisać listy skoro tak bardzo się boi spotkania ze mną? - mówiła oburzona Iza 
- Nie ! Przyszłam tu sama .  Bez jego próśb... - zaczęłam
- I co ? Chcesz, żebym mu wybaczyła, bo zepsuje mu karierę ?!! To był jego błąd ! Bronisz swojego braciszka ... - krzyczała
- Wcale tak nie powiedziałam ! Nie chce go bronić ... 
- No to po co tu przyszłaś ??!!! Żeby jeszcze bardziej mnie zdołować?!! - krzyczała i odeszła
* Oczami Izabelli *
Wkurzyła mnie. Miałam wrażenie, że chce tylko chronić swojego braciszka po tym co zrobił.
Płakałam wracając do domu. Po paru minutach byłam na miejscu. Laury nie było. Siedziała w pokoju.
- I co ? - spytałam ocierając łzy
- nic nie chce powiedzieć ... - odpowiedziała mama
- A tak po za tym musimy pogadać z tym.. Jak mu tam...? Greysonem. - odparł tata
- Pamiętasz jak mówiłaś, że Cię nie skrzywdzi? A teraz, musisz prze niego płakać - powiedział tata
Nie wytrzymałam i pobiegłam  do siebie. Siadłam żeby się uspokoić. Kiedy już ochłonęłam, przebrałam się i położyłam. Wczesnym ranem obudziła mnie kłótnia rodziców. Wrzeszczeli na siebie, że nie mogłam tego znieść. Zerwałam się z łóżka i podbiegłam po cichu do schodów. Dyskretnie patrzałam w dół. Nagle mama nerwowo wyciągnęła walizki i kazała się tacie wynosić. Tato wziął walizki i wyszedł. Gdy tylko drzwi się zamknęły mama siadła na krześle w kuchni i trzymała się za głowe. Po moim policzku spłynęła łza... Greyson mnie zdradził z moją własną siostrą, tata się wyprowadza... Za dużo tego !! Osunęłam się po ścianie i płakałam. Ubrałam się i uczesałam. Mama wyszła z domu. Ja po chwili zrobiłam to samo. Szłam zupełnie pustą ulicą. Niestety. Dzisiejszeggo dnia powinnam być w szkole, jednak okazało się, że są problemy z ogrzewaniem i jest tam strasznie zimno, więc apel przenieśli za tydzień. Zastanawiałam się, co teraz będzie? Jak ja sobie poradzę? Jak mama sobie poradzi? Nie widziałam dalszego sensu mojego życia. Szybkim krokiem wróciłam się do domu. W pośpiechu chwyciłam kartke, długopis i zaczęłam pisać list. Napisałam w nim jak bardzo źle się czuje i że nie daje sobie już rady. Że moje życie straciło już sens. Napisałam także, pare słów do Greysona i pożegnałam się. List zostawiłam na stole w salonie. Poszłam do kuchni i nerwowo grzebałam po szafce. Znalazłam bardzo mocne środki nasenne. Nalałam do szklanki wody i zaczęłam łykać tabletka po tabletce. Opadłam, a rozbijająca się szklanka obudziła Laure, która momentalnie zbiegła na dół.
- O nie !! Izaa !!! - wrzeszczała
* Oczami Laury *
Byłam przerażona. Moja siostra chciała popełnić samobójstwo. Natychmiast srawdziłam czy oddycha. Podbiegłam do telefonu stacjonarnego i wybiłam alarmowy numer. Pogotowie zjawiło się po 10 minutach. Szybko przebrałam się i dzwoniłam po mame żeby jak najszybciej wróciła. Powiedziałam jej co zrobiła Iza. Mama się przeraziła i po chwili była już w domu. Mama nerwowo zaczęła szukać kluczyków od samochodu i przypadkiem natknęła się na list, który zostawiła Iza. Gdy go przeczytała krzyczała i płakała jak opętana. Znalazłam kluczyki i szybko pojechałyśmy do szpitala. Tam za to powiedzieli nam gdzie znajduje się Iza. Moja siostra była w stanie krytycznym i walczyła o życie. Miała coraz słabszy puls. Mama wleciała do sali i zaczęła krzyczeć. Pielęgniarki ledwo co ją stamtąd wyciągły. Dały jej środki uspokajające . Minęła godzina. W końcu z sali wyszedł lekarz. 
- I co z nią ? - spytała mama
- Udało nam się ją uratować. Niestety środki były bardzo silne i dziewczyna jest w śpiączce... Teraz jest bardzo osłabiona. - mówił lekarz. Na te słowa mama popłakała się.
Lekarz musiał iść. Zadzwoniłam do taty i wszystko wyjaśniłam. W szpitalu pojawił się bardzo szybko. Wyjaśniłyśmy co dokładnie się stało...
- Wiedziałem, że przez tego chłopaka będą same problemy... - mówił tata
Wzięłam od mamy list i wyszłam ze szpitala. Udałam się do domu Greysona. W oczach miałam łzy.
- O. Cześć Skarbie ! - powiedział Greyson otwierając mi drzwi...
- Zaraz nie będziesz taki szczęśliwy ... - powiedziałam. Greyson był przerażony.
- Co się stało? - spytał  niepewnie
- Iza... - powiedziałam i popłakałam się - Chciała popełnić samobójstwo. Leży w szpitalu. Jest w śpiączce. - mówiłam zapłakana. Po chwili dałam mu list. 
* Oczami Greysona *
Po moim policzku spływały łzy... Dopiero teraz dotarło do mnie jak bardzo ją zraniłem... Nie mogłem żyć ze świadomością, że to prze ze mnie Iza chciała zrobić sobie krzywdę... Jeśli ona umrze, ja nie będę mógł dalej żyć...  Pojechaliśmy do szpitala... Rozmowa z rodzicami Izy była krótka... W końcu doktor wpuścił nas do środka. Pierwsi weszli rodzice z Laurą... Ja wszedłem wtedy, gdy oni wyszli. Siadłem obok łóżka Izy i złapałem ją za rękę. Ocierałem lzy, które cały czas napływały mi do oczu. 
- Iza.. Gdybyś tylko wiedziała jak bardzo żałuję tego co zrobiłem... Tak bardzo chciałbym to wszystko naprawić... Gdybym widział, że tak będzie pewnie bym tak nie postąpił... Może to zaoszczędziłoby Twojego cierpienia... - mówiłem przez łzy. Patrząc na nią uświadomiłem sobie, jak bardzo byłem głupi i jak cudowną dziewczynę straciłem. Chciałem cofnąć czas... Najchętniej ja powinienem leżeć teraz tu zamiast niej... Boże, co się ze mną wtedy działo? Wiedziałem, że muszę być silny. Miałem ochotę zrobić to co zrobiła Iza... Ale wiedziałem, że muszę być przy niej...

_____________________________________
Czeeść Wam ! ^^ 
Ten rozdział pisałam chyba z 2 dni, bo ciągle czasu nie miałam ; /
Ale najważniejsze, że już się pojawił ... Taki trochę denny, ale co poradzić ... XD
Już za nie długo urodzinki ! : D Dokładnie za 10 dni. 21 luty ^^ D 
Huehuehuehue : 3 XD 
Ale propo urodzin to cały czas pisząc ten post musiałam walczyć z kolorem czcionki, który co piąte słowo się zmieniał : O XDDD 
Taa... Jeszcze nie dawno mi się śnił film z Greyem w gościnnej roli. I akurat później się na niego natknęłam XDD Akurat ten odcinek w którym występował XD 5 odcinków z rzędu obejrzałam :O I nawet fajny jest. Polubiłam go. Jak by ktoś nie wiedział to film się nazywa 'Dorastająca Nadzieja' To jest drugi sezon. Grey występuję w 2 odcinku XD Jeszcze muszę tylko 'Glee' z jego rolą zobaczyć ; D 
Taaa... Przedwczoraj byłam na kastingu do szkolnego V - Factora z koleżanką występowałam . ; D Ona się dostała, a ja nie : O  XD I bardzo dobrze. Nawet nie chciałam za bardzo przejść do finału XDD Ciekawe nie? XDD Jeszcze mi ktoś pokój zalewa : OO XDD Alee ja mogłabym tak opowiadać bez końca, co to się u mnie działo, ale z uwagi na to, że nie chce was zanudzać, to zmykam XDDDD
Sajoo < 3333 Do następnej ; ** 

Rozdział 10 - Zdrada

- Jeśli chcesz wiedzieć czy między nami do czegoś doszło, to uwierz , że nie . - powiedziałam
- Dobrze wiedzieć - powiedziała z ulgą mama .


***


Ja tylko uśmiechnęłam się lekko i poszłam do siebie. Siadłam na łóżko i przypomniałam sobie, że umówiłam się z kumplami na miasto. Poszłam szybko do toalety, zmieniłam fryzurę i ciuchy. Potem zmyłam makijaż i zrobiłam sobie inny. Zeszłam na dół.
- Wychodzę ! - krzyknęłam i wyszłam
Umówiliśmy się, że spotkamy się koło kina. Szłam i szłam, aż nagle stanęłam. Zamurowało mnie. Stałam jak wryta. Po moim policzku spłynęła łza. Myślałam, że śnie. Widziałam Greysona. Greysona z inną dziewczyną. Nie wiedziałam co robić. Pierwszy raz jestem takiej sytuacji, pierwszy raz ktoś tak okropnie mnie potraktował.
Na początku czułam ból i byłam zawiedziona, ale teraz jestem wściekła. Mam do niego żal. Nie wiem czy mu to wybacze. W końcu widziałam, jak Greyson zaczął ją całować. Nie wytrzymałam. Podbiegłam do nich.
- Ty draniu ! Jak mogłeś ?!! Jesteś okropny ! Nigdy Ci tego nie wybacze ! Słyszysz ?! Nigdy ! - krzyczałam
Odwróciłam się i spojrzałam na tą dziewczynę. Byłam w szoku . To była Laura, moja siostra. Jak ona mogła ??!!
- Jak mogłaś ? ... Jesteś najgorszą siostrą jaką mogłam mieć... Jestem dla mnie skończona, nienawidze cie - powiedziałam i odeszłam , ocierając łzy.
Nie szłam do tego kina, zadzwoniłam tylko i powiedziałam, żeby nie czekali.
Greyson krzyczał za mną. Ja nie reagowałam. Przyśpieszyłam krok.
Wbiegłam do domu. Poszłam szybko na góre, żeby uniknąć rodziców. Nie musieli wiedzieć. Niestety. Nie udało się .
- Iza , co się stało ? - spytała mama
Ja pobiegłam na góre, nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa.
- Izabella ! - krzyknął tato.
Rodzice weszli na schody.
- Zaczekaj. Pogadam z nią, okey ? - powiedziała mama
- No dobrze. Ale wszystko mi później powiesz . - odpowiedział tata
- Oczywiście - odparła mama wchodząc na góre .
- Córeczko , co się dzieje ? - spytała mnie mama, która była już w pokoju
Płakałam w  poduszkę. Byłam roztrzęsiona, nie mogłam odpowiedzieć .
- Izka . Co się dzieje ? Ej ... - mówiła do mnie mama
Płakałam tak głośno, że nie mogłam już tego znieść .
Mama uspokajała mnie. W końcu po kilku minutach przestałam płakać.
Nie widziałam sensu mojego życia... Greyson był dla mnie wszystkim .
Mama wciąż pytała. Wyszłam stamtąd . Nie mogłam wytrzymać, że każdy chciał wiedzieć co się dzieje .
To była moja sprawa. Szłam pustą ulicą . Nagle podbiegł do mnie Greyson .
- Iza ! Iza zaczekaj ! - krzyczał Greyson
Nie zwracałam uwagi. Nie przyśpieszałam, ani nie zwalniałam kroku.
W końcu Greyson podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę .
- Proszę porozmawiajmy ! To nie jest tak jak myślisz ! - mówił do mnie Greyson
Poleciała mi łza. Szarpnęłam ręką i poszłam dalej .
* Oczami Greysona *
- Izka kocham Cię , uwierz mi proszę ! Dla mnie jesteś najważniejsza ! - starałem się aby w końcu ze mną porozmawiała .
Czułem, że już jej nie odzyskam . Kochałem ją. Bardzo .
- Iza ... - odezwałem się ponownie .
Odeszła. Siadłem na ławce i zastanawiałem się czy to wszystko ma sens. Coraz bardziej czułem, że już mi nie zależy, że kocham tylko Laure. To co działo się wtedy ... Wtedy kochałem je obie - Ize i Laure, dlatego chciałem z nią to wyjaśnić. W końcu dotarło do mnie, że dla mnie najważniejsza jest Laura i tylko ona. 
* Oczami Izabelli *
Wróciłam do domu. Po drodze zrozumiałam, że nie ma sensu cierpieć przez kogoś kto wcale nie jest tego wart . Zranił mnie tak to prawda, ale nie mam zamiaru tracić na niego czasu. Na to, że źle się czuje. Wtedy nie czułam już bólu, tylko gniew i nienawiść . Poszłam do domu i opowiedziałam o tym wszystkim rodzicom . Nie wierzyli tak samo jak ja . Musiałam powiedzieć. Prędzej czy później i tak by się dowiedzieli ...
W końcu po 2 godzinach Laura raczyła przyjść . Nie mogłam spojrzeć jej w oczy . Wyszłam z domu . Rodzice zaczęli rozmowe z nią . Szłam i nagle spoglądając w szybe jednego z kiosków zauważyłem gazete . Byłam tam ja, Greyson i Laura. Podbiegłam i kupiłam ją. Opisano tam tamtą sytuacje. Czytałam ją z niedowierzaniem. Kiedy przewróciłam strone widziała zdjęcia... Dawne zdjęcia. Gdy jeszcze byliśmy razem. Gdy je ujrzałam, momentalnie zamknęłam gazete. Poleciała mi łza , którą szybko otarłam. W oddali spostrzegłam Greysona . Minęliśmy się. Nie spojrzałam na niego ani chwilę ...

______________________________
Cześć , Siemka And Helloł ! XD
Kurde wiedziałam, że coś pomyliłam xD Wylot był o 6 x D
No, no, no XD A tak wgl to zastanawiam sie nad założeniem nowego bloga, ale nie tu.
Na Onecie. Jak na razie skończyłam bohaterownie ( czy jakoś tak to się zwie ) .
Oczywiście bez obaw. Tego bloga nie opuszczam.
Tamtego bloga jeszcze nie założyłam, bo nie chce żeby był pusty. Jak napiszę na kompie
pare rozdziałów to wtedy założe . Oczywiście podam linka.
Tzn. Zobacze jak mi to pójdzie, bo jak bd mi beznadziejne rozdziały wychodzić , to
nawet nie zakładam . X DD
Eii krótki ten rozdział musze coś dopisać XD Ehh już dopisałam i nie wiem co jeszcze XD
No więc dziś krótki rozdział XD

Saajoo , Do Następnej ! < 33

Rozdział 9 - Wyjazd

- Oj już się nie tłumacz. Pewnie, że Ci wybaczam - Powiedziałam i pocałowałam go
Nareszcie koniec problemów.

***
Miałam takie wrażenie, że to tylko sen. Że zaraz się obudze i powróce do tej szarej rzeczywistości.
Rozmawialiśmy jeszcze chwile, a potem wysiadłam z samochodu i skierowałam się w strone domu .
Rodzice jeszcze nie wrócili. Słyszałam, że na mieście jest korek z powodu jakiś robót drogowych, a na objazd puszczają po pięć aut . Wracając do tematu: Laure też nie było. Tak szczerze to nie miałam co robić .
Wzięłam się za nauke. W końcu po godzinie siadłam na łóżko  i zaczęłam czytać jakąś książkę .
Strasznie mnie to wciągnęło. Nie minęło zaledwie 30 minut, a już usłyszałam jak ktoś wchodzi do środka .
- To pewnie rodzice - powiedziałam do siebie .
Zeszłam na dół.
- O ooo ! Cześć mamo! heej tato! - krzyknęłam
- Nie możliwe ! Za rodzicami się stęskiłaś ? - spytała mama
Ja tylko uśmiechnęłam się .
- Wiesz ... Bo Greyson ma ... No ten. Greyson jedzie w trasę koncertową, aale bardzo krótką, bo to tylko 2 dni i... - Zaczęłam
- Niech zgadnę. Chce Cię zabrać ze sobą? - przerwała mi mama
Ja znowu nic nie mówiłam, tylko się uśmiechnęłam.
- Ahh... No nie wiem ... Pogadaj z tatą . - powiedziała mama
Jak zwykle . Prośba ? Zachcianka ? - Porozmawiaj z tatą .
Ehh, ile razy ja już to słyszałam ?
- No więc... Tato ?... - Powiedziałam
- Nie . - odpowiedział .
- No ale tato ! Dlaczego?  - spytałam, lecz miałam jeszcze nadzieje, że się zgodzi .
- Nie i koniec. - powiedział stanowczo tato .
- Nooo ale dlaczego ??~!!! - spytałam wściekła
- Nie tym tonem młoda damo. Nie pozwolę, żeby jakiś dzieciak wywoził Cię nie wiadomo gdzie . - odpowiedział
- Dzieciak ? On ma 15 lat, tyle samo co ja, a ty mówisz, że to dzieciak ? - powiedziałam
- Dokładnie . - powiedział całkiem spokojny, tata .
- Myślałam, że się lubicie ... - odpowiedziałam ze ździwieniem
- Ahh widzisz córciu... Pozory mylą .. - odpowiedział
- Mamo ... - powiedziałam do mamy, licząc , że chociaż ona się zgodzi .
- Skarbie tata chyba już Ci wyjaśnił . - powiedziała - My nawet nie znamy tego chłopca . - dodała .
- Tak jasne !!! To jakiś bandyta, który wywiezie mnie do lasu i będzie wykańczał ! Wiecie ?!! - krzyknęłam oburzona .
- Nie krzycz ! Nikt nie powiedział, że to bandyta . Chcemy go poznać nie rozumiesz ? Nie wiemy tak na prawdę kim on jest . Jaki jest ... - powiedziała mama
- Tak ?!! Ty zawsze to samo ! Nie wiemy jaki jest itd... Dlaczego chociaż raz nie możesz podjąć decyzji sama??!! Ciągle tylko : " Pogadaj z tatą, pogadaj z tatą " ! Mam tego dość ! Rozumiesz ?!! Dość!! Cały czas bronisz się tatą, jakbyś sama nie miała własnego zdania !! W Ogóle mi nie ufacie ! - Krzyczałam - Jesteście najgorszymi rodzicami świata ... - powiedziałam płacząc i wycierając łzy, pobieglam do siebie .
Nadchodził wieczór. Leżałam na łóżku płacząc w poduszkę . Usłyszałam jak na dole zadzwonił telefon . Nagle po paru minutach do pokoju weszła mama .
- Rozmawiałam z rodzicami Greysona ... - zaczęła
Nie odezwałam się słowem i dalej płakałam .
- Nie powinniśmy , ale razem z tatą zdecydowaliśmy, że pojedziesz w tą trase z Greysonem ... - powiedziała mama
Ja podniosłam się i spojrzałam na mame .
- Serio ? - spytałam
- Tak powiedziała mama - wyszła .
- Zaczekaj ! - krzyknęłam - Dziękuję - powiedziałam , zaraz po tym jak wybiegłam z pokoju .
Mama tylko lekko się uśmiechnęła, a w jej oku zakręciła się łza . Zeszła na dół .
Źle się z tym czułam . Że dałam się tak ponieść emocjom. Z tym , że tak ich nazwałam . Zawsze mi pomagali, doradzali. Zawsze miałam to co chce. A tak się odwdzięczyłam . Po prostu się o mnie martwili, a ja tak ich potraktowałam. Otarłam łzy i zeszłam na dół .
- Mamo, tato... Przepraszam za to, że tak was nazwałam... Nie powinnam. Dałam się ponieść emocjom, fakt... I bardzo tego żałuję. Jeszcze raz przepraszam . - Powiedziałam
Zrobiło się cicho. Nie odpowiedzieli ... Po chwili :
- Masz 15 lat... To jest wiek, kiedy nastolatki się buntujom przeciwko rodzicom ... Nic dziwnego - powiedział tata
- Przepraszam . - powiedziałam i ich przytuliłam
- Oj już nic się nie stało - powiedziała mama .
- Ale tato .... Dlaczego wtedy go tak nazwałeś ? - spytałam nagle .
- Że to dzieciak ? ahhah... Widzisz córciu, to prawda . To dziecko jest rozpuszczone... A ma tyle lat co ty ... - Zaczął - To, że go tak nazwałem, wcale nie oznacza, że Ty też taka jesteś . Jesteś moją małą córeczką, która w życiu wiele osiągnie ... - Powiedział . - Boje się, że on może Cię skrzywdzić ... - dodał po chwili .
- Tato... On mnie nie skrzywdzi, znam go. A to, że z nim jestem wcale nie oznacza, że się zmienie . Będę dalej taka jaka jestem . - powiedziałam. - Zaufaj mu. On wcale nie jest jak te wszystkie " gwazdki "... Jest inny... Daj mu szanse, proszę ... - powiedziałam
- Nie znam go ... Gdybyś nam go przedstawiła z pewnością miałbym inne nastawienie, co do niego. - odpowiedział
- Ludzi się pohopnie nie ocenia... A czego zawsze mnie uczyłeś ? Nie oceniaj książki po okładce ... - powiedziałam
- Nie chciałem, żebyś popełniała błędy, jak ja . - powiedział
- Nie mów jaki jest według ciebie, póki go nie poznasz. Zachwaj swoję opinie dla siebie, Okey...? - spytałam

NASTĘPNEGO DNIA
Rano. Obudził mnie dźwięk mojego telefonu .
- Halo ? - spytałam zaspana
- Pobudka . Za godzinę wyjeżdżamy . - powiedział Greyson
- Aaaa.... - Ziewłam - Godzinę ? - spytałam
- Tak , godzinę . - powiedział
- No dobra, narazie - odpowiedziałam

Wstałam, ogarnęłam się, spakowałam trochę rzeczy i akurat do domu zadzwonił Greyson .
- Dzień dobry, Iza gotowa ? - spytał
- Dzień dobry . Oczywiście, wejdź - powiedziała mama i wpuściła Greysona do środka
Zeszłam na dół .
- Hej Greyson - powiedziałam i pocałowałam Go na powitanie
- No Hej kotek - powiedział i odwzajemnił.
- Możemy iść ? - spytałąm Grey'a
- No jasne - odpowiedział z uśmiechem
- Chciałam z Tobą krótko porozmawiać - powiedziała mama
- Zaczekam na zewnątrz . - powiedział Grey
- Okey . - odpowiedziałam - No... To o czym chcesz ze mną rozmawiać? - spytałam
- Ja i tato ufamy Ci... Proszę obiecaj mi, że w tej trasie do niczego nie dojdzie ... - powiedziała
- Masz to jak w banku, mamo . Mam 15 lat , ale jestem rozsądna . - powiedziałam
- No dobrze . Idź Greyson czeka . - powiedziała mama z uśmiechem
- Na razie !! - rzuciłam na pożegnanie
- Papa !! - odpowiedziała mama

W TRASIE

Byliśmy już prawie na miejscu.
- Emm... To trochę nie odpowiedni moment, ale... o co Ci wtedy chodziło z Olivią ? - spytał Greyson
- Masz rację, to nie odpowiedni moment ... - powiedziałam - Ale jeśli chesz już wiedzieć to powiem Ci . - dodałam, i po chwili wszystko mu opowiedziałam .
- Wiesz ... to okropne, że chciała nas zniszczyć .  Teraz będę bardziej ostrożny . - powiedział
- Cieszę się, że w końcu mnie wysłuchałeś .

2 DNI PÓŹNIEJ
Byliśmy już na miejscu . Pożegnałam się z Greysonem i wyszłam .
- Jesteem ! - rzuciłam na powitanie
- Hej Kochanie - powiedziała mama
-  A gdzie tata ? - spytałam
- W delegcji . - powiedziała przygotowując obiad .
Nagle spojrzała na mnie tak ... dziwnie .
- No a jak tam było w trasie co ? - spytała
- Fajnie . Z pewnością widziałaś nas w telewizji . - powiedziałam
- Tak to prawda i jestem z Ciebie bardzo dumna . - powiedziała z uśmiechem
Uff... Już myślałam, że zapyta o to o czym rozmawiałyśmy przed moim wyjściem .
- Aaa... No ...Ymm... Tego... - Zaczęła dziwnie mama
- Jeśli chcesz wiedzieć czy między nami do czegoś doszło, to uwierz , że nie . - powiedziałam
- Dobrze wiedzieć - powiedziała z ulgą mama .

_________________________________________
Czeeść Wszystkim ! : DD
Ehh, dzisiaj weszłam w statystykę i zauważyłam, że jacyś Rosjanie odwiedzają mój blog : OO
Matko, ja ich tak nie trawie ! ; O X D
No ale co do notki, to biłam się z myślami co do dotrzymania  obietnicy, którą Iza złożyła mamie ...
Ehh... X D
Jutro wyjeżdżam na tydzień XD
I Pier*olę teraz do samolotu biore laptopa i Ch*j X D
A Na wakacje to namawiam rodziców na wyjazd do Stanów ... Ahh Oklahoma ... X D
No więc po feriach postaram się dodać nową notkę, także do tego czasu czytajcie poprzednie rozdziały XDD
Tym razem OBIECUJĘ, że nie będziecie czekać tyle czasu na kolejny rozdział .




Hmm.. Co by tu jeszcze dodać ? Udanych Ferii tym, którzy je mają X D
A tym, którzy jeszcze nie mają to zdążę coś życzyć . X D
Muszę się jeszcze napisać xd
Lot trwa 5 godzin i nie wiem czym ja się zajmę przez ten czas ... bo w laptopie ta bateria, to masakra ; O
Wtedy to lot trwał 4 godziny i ledwo co się czymś zajęłam .
Wylatujemy o 4 rano : OOOO Kurde ukatrupie moich rodziców X D Nie no taki nie winny żarcik ^^ : D
Dwie godziny trzeba być przed wylotem , czyli 2 w nocy : O Bo odprawa . I kurde znowu się będę w tym samolocie stresować XDD
Nie no teraz chyba już nie ...
Przypomniało mi się, że wtedy jak lecieliśmy to w samolocie, siedzenie obok, siedział chłopak podobny do Simpsona : O XD
Zaraz to te " krótkie " komentarze pod notką będą jak jeden rozdział : XD
Już was nie nudze i sobie idę XD

Sajooo < 33

Rozdział 8 - Szczęście znowu się uśmiechnęło

- Co teraz będzie ? Dlaczego akurat ja ? Co mam robić ? - pytałam siebie
- Dlaczego to mi musi się przytrafiać ?!!! - krzyczałam płacząc .

***
Minęło już kilka dni...
Zaczęła się szkoła .
Trochę się cieszyłam, bo będę skupiona na nauce, a nie na tym wszystkim.
Już za trzy dni miał odbyć się apel.
Od tamtej rozmowy z Olivią, nie mam kontaktu ani z nią, ani z Grey`em .
Stęskniłam się za nim, ale wiedziałam, że muszę to wszystko uporządkować .
Obowiązki, nauke, miłość itp.
Zaczęłam uczyć się przed rozpoczęciem roku, żeby odreagować, zająć się czymś.
W końcu to wyjdzie na dobre - teraz się ucze, nie myśle o problemach, później mam więcej czasu dla
siebie, bo oni będą uczyć się tego co ja już potrafię .
Myślałam, że ta sytuacja sama się rozwiąże, ale niestety.
Potrzebna była moja interwencja .
W południe, kiedy uczyłam się matmy dostałam sms. Od Greysona, chce się spotkać.
Czyżby Olivia wszystko przemyślała i przyznała się Greysonowi ?
Niestety, myliłam się .
Tym razem jednak Olivia nie maczała* w tym palców.
Spotkałam się z nim.
- No to co jest celem tego spotkania ? - spytałam
- Wyjeżdżam w  trase koncertową ... - zaczął
- Huh ! Świetnie ! Mhm .... - powiedziałam
- Nie chce Cię zostawiać z tym wszystkim ... może pojechałabyś ze mną ? To tylko 2 dni . - powiedział
Co to za przemiana ? Cisza przed burzą ? Co on kombinuje ? Przecież niedawno był
wściekły jak osa.
- Niedawno cały czas się kłóciliśmy, a teraz bez wyjaśnienia chcesz mnie ze sobą gdzieś zabrać ? - pytałam
- Wiesz ... w internecie na jednej stronie spostrzegłem zdjęcie tego gościa, z którym "niby" miałaś fotę... i okazuje się, że to jakaś gwiazda, tylko mniej znana. Pochodzi z drugiego końca ziemi, więc to wasze spotkanie byłoby niemożliwe...
Teraz chce Cię za to przeprosić ... chodź ze mną . - Powiedział i po chwili złapał moją ręke .
Czy to już koniec kłopotów?
Greyson zaprowadził mnie na plaże, a potem do restauracji na obiad.
Czułam, że wreszcie los się do mnie uśmiechnął, a czarne chmury odeszły .
- Wiesz, na początku pytałeś, czy zgodzę się na tą trasę i jednak nabrałam ochoty . - powiedziałam
- To świetnie ! Jutro wyśle Ci szczegóły, bo dziś załatwiam te wszystkie papiery itp. - odpowiedział.
Cały Greyson ! Byłam taka szczęśliwa, że jest tak, jak dawniej .
- Okey nie ma sprawy - powiedziałam.
W końcu Grey odprowadził mnie do limuzyny, która zawiozła nas pod dom.
- Dziękuję . Świetnie się dziś z Tobą bawiłam ... - powiedziałam
- Proszę bardzo. Należało się . - powiedział z uśmiechem - Ale czy mi wybaczysz to co zrobiłem ?
Tak naprawdę to przez cały czas miałem w sobie takie uczucie, że bardzo Cię kocham, ale przez to wszystko...
- Oj już się nie tłumacz. Pewnie, że Ci wybaczam - Powiedziałam i pocałowałam go
Nareszcie koniec problemów.

______________
Notka pisana na wesoło : D XD
No dobra, jest 00:00, zaraz posłucham muzy i obejrze se Rodzinke.pl na necie  XD

Sajo ! < 33

Rozdział 7 - To nie miało sensu ...

- Nie... to nie może być prawda... Nie! - krzyczałam przez łzy.
Co prawda nie wiedziałam co chce mi powiedzieć, ale ten sms mówił sam za siebie ...

***
Wstałam niechętnie. Wczoraj zasnęłam bez jakiego kolwiek przebrania się.
Byłam wykończona. Spojrzałam na zegrek, który pokazywał godzinę 10:00.
Poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. potem zeszłam na dół i nie zostałam nikogo prócz
zapisanej kartki leżącej na stole.

Ja z tatą mamy spotkanie z szefem firmy, na stole zostawiłam Ci pieniądze, żebyś
mogła sobie coś zamówić na obiad. Twoja siostra powinna za niedługo wrócić .

- Yhym... - powiedziałam do siebie i udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie
i siadłam przed telewizorem. Oglądałam póki nie zjadłam.
Nudziło mi się i nie miałam co robić, dobrze, że chociaż rano miałam spokój od tej całej sytuacji, jednak
wiedziałam, że będę musiała do tego wrócić...
Wzięłam mojego laptopa i przeglądałam moje gg i facebook`a. Bardzo żałuję, że to zrobiłam,
bo to tylko ( dosłownie ) spierd*liło mi humor.
Olivia napisała na facebook`u o tym, że "zdradzam" Greysona, a przecież to nie prawda!
Jej wpis musiałam skomentować:
Kłamiesz, bo nie umiesz przyjąć prawdy! I to jest faktem, a nie to co wypisujesz tutaj.!


Wcale mi nie ulżyło, byłam wściekła! Nie wiedziałam jak reagować, żeby jej dokopać, a nie narobić
sobie więcej problemów.
Wyszłam do ogrodu, siadłam na huśtawce lekko się bujając .
Wyjęłam z mojej kieszeni telefon i przeglądałam zdjęcia na których byłam ja i Greyson.
Tak bardzo go kocham, nie chce stracić. Uświadomiłam sobie, że muszę o niego walczyć.
Nie mogę pozwalać na to, żeby jakaś idiotka zniszczyła to, co w moim życiu najpiękniejsze.
Wiem, że nie można siedzieć z założonymi rękami, bo to nie załatwi sprawy.
W życiu niektóre rzeczy są dużo ważniejsze  niż spokój.

Dochodziła 15
Wiedziałam, że muszę z nim na prawdę poważnie pogadać, bo tylko w taki sposób
mogłam uratować nasz związek. Drażniąc Olivię wszystko bym pogorszyła ...
Poszłam jeszcze na chwilę do domu. Poprawiłam fryzurę i makijaż, chociaż wiedziałam,
że mój wygląd nie wpłynie na jego decyzję ...
W końcu nadszedł ten czas kiedy dostaję ostatnią szanse, i muszę ją jak najlepiej wykorzystać.
Po paru minutach byłam na miejscu .
Poszliśmy do pokoju Greysona.
- Posłuchaj... ta sytuacja mnie wykańcza. Nie mogę tak żyć, to wszystkich rani... - zaczął
- Dlatego takie sprawy musimy załatwiać razem, a nie osobno. Tylko w taki sposób możemy
rozwiązać nasz problem! Posłuchaj... moja siostra zakochała się w jednym chłopaku, jednak
okazało się, że on byl już zajęty... Olivia była jego dziewczyną. Laura była załamana !
W końcu Olivia zadzwoniła i powiedziała, że on ją rzucił... Wygarnęłam jej. Powiedziałam,
że zasługuje na to bo odbiła chłopaka mojej siostrze. Pewnie teraz się mści ! - wyjaśniałam
Pokazałam mu wpis na facebook`u, i sms`y ktore wysyłała .
To go nie przekonało ...
- Może Ty po prostu już mnie nie kochasz ? No bo jaki facet broni rękami i nogami swojej
przyjaciółki, a nie wierzy własnej dziewczynie? Gdybyś mnie kochał rozwiązalibyśmy to razem,
a nie robili awantury! To wszystko jest bez sensu! Olivia jest teraz dla Ciebie ważniejsza ... - powiedziałam
- Nie mów tak ! Nie mam po prostu cierpliwości do tej sytuacji ... jak widzisz - Olivia nie jest dla
mnie taka ważna, bo to Tobie poświęcam więcej czasu ...  - odpowiedział
- Tak, bo nie wierzysz, że to wszystko sprawka Olivii, nie wierzysz mi, dlatego poświęcasz
mi więcej czasu. Na rozmowy, że to wszystko moja wina! Pewnie dlatego chcesz ze mną zerwać ... - powiedziałam.
- Ja nie mówie, że to Twoja wina! Nie powiedziałem też, że chce z Tobą zerwać ! - odpowiadał
- Oddalamy się od siebie ! Nie widzisz tego ? Ciągle się ze mną kłócisz zamiast spróbować wszystko
naprawić. Walczyć. To mnie powinieneś bronić, a nie jej ! Rozumiesz ?!
Jak ja mam to wszystko inaczej rozumieć ? Jak ja mam rozumieć, że Ty chcesz dla nas dobrze ? - pytałam
płacząc, po chwili jednak wybiegłam z pokoju .
W tamtym momencie było mi już wszystko jedno - czy wszystko schrzanie czy nie .
Kiedy trochę to przemyślałam, uświadomiłam sobie, że nie dałam temu wszystkiemu szansy.
Miałam za duży dystans do całej sprawy i za krótko walczyłam. Nie warto było się poddawać.
Błądziłam różnymi uliczkami miasta...
W końcu siadłam na jakieś ławce i znowu patrzałam na zdjęcia w telefonie...
Byliśmy tam tacy szczęśliwi, zakochani, nie mając żadnych problemów...
Wtedy wszystko było łatwe. Liczyła się tylko miłość, tylko my.
A teraz? Koszmar, który nie śnił mi się w najgorszych snach ...
Może lepiej by było na spokojnie porozmawiać z Olivią ? Znaleźć jakieś wyjście ?
Zadzwoniłam do niej .
- Halo, Olivia ? - zaczęłam
- Czego chcesz ?! - spytała
- Chce to wyjaśnić ... na spokojnie, bez tych nerwów, normalnie. - powiedziałam.
- A da się tak ?! Z tobą ?!! - spytała Olivia
- Proszę umówmy się w jakimś miejscu ... muszę to wyjaśnić .
- No dobrze ... za 30 minut w parku, może być ?
- Okey będę ...

I chociaż miałam dość tego wszystkiego i nie miałam siły, to ten telefon rozpoczął walkę
o mój związek ...

20 minut później .
Czekałam w parku. nagle zjawiła się Olivia .
Siadła na ławce obok mnie .
- No . Słucham - zaczęła
- Przepraszam, że tak Cie potraktowałam. Nie powinnam.
- I co ? Myslisz, że jedno "przepraszam" tu wystarczy? Wiesz jak ja się wtedy czułam?
Teraz kiedy jest gorzej, kiedy sięgasz dna, chcesz pojednania, żeby móc się wybić i żyć szczęśliwie ?
Byłam w podobnej sytuacji jak ty, i jakoś musiałam sobie z nią poradzić. Bez Twojej pomocy .
I wiesz co? dalsza rozmowa  nie ma tu sensu . - powiedziała i odeszła .
- Co teraz będzie ? Dlaczego akurat ja ? Co mam robić ? - pytałam siebie
- Dlaczego to mi musi się przytrafiać ?!!! - krzyczałam płacząc .

____________________________
Się wkurzyłam, bo pisze ten post drugi raz - , -
Nie zapisałam wcześniej tego rozdziału .
HUH O.o Po jutrze znowu szkoła * , *
Każda niedziela w roku szkolnym jest nie znośna, bo wiem, że
następnego dnia do szkoły.
Ale w wakacje tak nie jest : D
Już mnie ręce bolą O.O
Hmm...

Narka ; *

Rozdział 6 - Kim Ona Jest ?

Nagle dostałam sms .
Czytając jego treść strasznie się zdziwiłam ...
 ***
- Co ??? - powiedziałam zdziwiona czytając sms .
- Co się dzieje? - spytała Amy.
- Jakaś laska wyskakuje mi z jakimiś tekstami i w ogóle popatrz - Pokazałam telefon Amy
- Chodzi jej o Greysona ... ale skąd ona wie ? - Z niedowierzaniem spytała Amy
Siedziałyśmy i długo nad tym myśleliśmy no i w końcu mnie olśniło.
-A co jeśli to Olivia? - spytałam
Trochę na nią naskoczyłam, nie ma co .
Ale czy mogła to zrobić?
- Oliwia? Skąd niby miała wiedzieć? - pytała cały czas Amy
- Ja nie wiem wszystkiego za to ona wie dużo ...
Po chwili dostałam kolejny sms, który wyraźnie wskazywał na Olivię.
Biłam się z myślami, nie wiedziałam czy mam teraz do niej iść i jej nawrzucać, czy wyjaśnić
to z Greysonem. Amy mówiła, że to bez wątpliwości Olivia, ale nie chciałam mieć dodatkowych
problemów. Co prawda ta wiadomość bardzo pasowałaby do Olivii, ale to nie żaden dowód.
- Muszę porozmawiać z Greysonem, powinien wiedzieć. - Oznajmiłam
- Jak sobie chcesz chcesz ... - odpowidziała Amy - Ja uważam, że to nie jest dobra decyzja - dodała.
- A ja uważam, że jednak jest . - powiedziałam i wyszłam.
Szłam trochę szybciej po drodze zadzwoniłam do Greysona, nie odbierał więc napisałam
sms`a, żebyśmy się spotkali .
Po kilku próbach kontaktu, w końcu się odezwał, ale rozmawiał ze mną tak jakoś dziwnie ...
Zgodził się na spotkanie.
Gdy byliśmy już w umówionym miejscu on powiedział mi o tym, że na facebook`u jednego
gościa znalazł moje zdjęcie. Że niby ja i ten gość się całujemy .
- To jakiś fotomontaż ! - powiedziałam oburzona - Ja go w ogóle nie znam !
- Tak jasne ...
- Skąd masz tą fotkę ?
- Nie ważne ...
- Przestań! Ja tego gościa wcale nie znam !
I nagle coś mi się przypomniało ...
Dwa lata temu na wakacjach, kiedy jeszcze przyjaźniłam się z Olivką
robiliśmy kawały innym ludziom, a także znajomym .
Losowaliśmy kategorię komu robimy kawał - znajomym czy nieznajomym.
Z tego co jeszcze pamiętam wylosowaliśmy znajomych .
Szukałyśmy numeru, aż nagle natknęłyśmy się na znany mi numer ...
Końcówka była bardzo łatwa do zapamiętania.
Była identyczna jak końcówka numeru Greysona.
Wtedy chciałam, abyśmy zadzwoniły właśnie na jego numer . ( Wtedy jeszcze nie znałam Grey`a )
Olivia zachowała się dziwnie ...
- Znasz Olivię? Przyjaźnisz się z nią ? - spytałam

- Co to ma do rzeczy ? - odpowiedział
- Dużo .! - Krzyknęłam - Olivia Black mówi Ci to coś ?
Jeśli Olivia go znała z pewnością wiedziała o jego związku .
Oczywiście jeśli dalej mają kontakt.
To nawet łączy się w całość : Olivia zna Grey`a, wie o tym związku i teraz chce go zniszczyć, z zemsty,
za to, że wtedy tak ją potraktowałam. Nie miałam już wątpliwości co do niej.
- No powiedz, znasz ją ? - spytałam ponownie
- Nie zmieniaj tematu. Co teraz mówisz mi o jakieś dziewczynie, żeby
tylko nie mówić o Tobie? Żebyś mogła się wykręcić? - odpowiedział
- Tak jasne ! Wierzysz wszystkim, tylko nie mi! A pomyśl, zastanów się: są dziewczyny, które
szaleją na Twoim punkcie z pewnością chcą nas zniszczyć ! A to zdjęcie może być tego dowodem.
- Skoro tak, to dlaczego niby miał dodawać je do swojej galerii facet ?
- A skąd masz pewność, że to facet? Może być zwykła laska kopiująca czyjeś foty
z neta i później je przerabia ! Skoro chcesz wiedzieć ode mnie wszystkiego, nie możesz mieć tajemnic!
Pytam jeszcze raz: czy te fote pokazała Ci Olivia?!! - powiedziałam
- Dobrze ! Tak, pokazała ! Znam ją, mam kontakt .! - odpowedział
- Na taką odpowiedź czekałam. Wszystko jasne. - powiedziałam i odeszłam .
Miałam ochotę ją zniszczyć.
- O co jej mogło chodzić? Co ma z tym wspólnego Olivia? Co się dzieje? - mówił do siebie Greyson
Teraz z czystym sumieniem, bez żadnych wątpliwości poszłam do Olivii .
Dobijałam się do niej, aż w końcu otworzyła
- A ty czego tu szukasz?! - spytała
- Czego ?!! Już z pewnością wiesz!!! Ty **** chciałaś zniszczyć mój związek, nie daruje
ci tego, rozumiesz?!! Zniszcze cie !!! Jesteś niżej niż zero! Jesteś dla mnie nikim! Zwykłym śmieciem!
Pożałujesz tego co zrobiłaś ! Zemszcze sie ! - krzyczałam
- Co ty mi możesz zrobić ? - odpowiedziała
- O ... dużo... pokaże ci ile to mam do ciebie szacunku ... - powiedziałam i odeszłam.
- Zobaczymy... - powiedziała pod nosem Olivia
Chciałam się uspokoić więc poszłam do domu, siadłam na łóżku, lecz nie zdążyłam nawet ruszyć ręką,
a ta cała chora sytuacja  dała się we znaki ...
Dotarł do mnie sms od Greysona..
- Co ? Pisze, że traci do mnie resztki cierpliwości, powoli zaczyna czuć, że to nie ma sensu, nie ma siły. - Czytałam - ,, Muszę z Tobą poważnie porozmawiać... Greyson " - zacytowałam końcówkę

- Nie... to nie może być prawda... Nie! - krzyczałam przez łzy.
Co prawda nie wiedziałam co chce mi powiedzieć, ale ten sms mówił sam za siebie ...


_________________________________
No i jestem ! ^ ^
Po tak długiej przerwie muszę powiedzieć, że mam dużo pomysłów, które
nadawały by się do tego opowiadania.
Ahh niedobra Olivia ! ( xd )
Za chwilę biorę się za pisnie kolejnego rozdziału, a tak szczerze to muszę
przyznać, że zapomniałam o tym blogu...
Dziś mnie coś tknęło i nabrałam weny i ochoty.
Tak wieem to miała być zwykła przerwa, tylko na koniec wakacji,
a wróciłam po niecałych 5 miesiącach i bardzo przepraszam * _ *
Miałam dużo pracy i była zasypana nauką. Dosłownie .
Jakoś się ciesze z tego weekendu bardziej niż z wakacji XD hue hue : D
No dobra już was nie zanudzam, saajo < 3